MAŁA MONOGRAFIA MIASTA SKAWINY

H. Różycki, 1933 r.



Spis treści





Od autora.
Pracę tę poświęcam tym wszystkim Skawiniakom, którzy rozrzuceni po różnych placówkach, bądź to naukowych, czy też ekonomicznych – wynieśli chociaż iskierkę miłości dla rodzinnego grodu, oraz tym, którzy zetknąwszy się z naszym miasteczkiem, chociaż nie urodzeni w Skawinie mają jej dobro na oku.
Nadmieniam tu, że pracę tę pisałem korzystając z aktów tutejszego Magistratu, zebranych pierwotnie przeze mnie w zupełnie innym celu. Opierałem się również na opowiadaniach, które w niektórych rodzinach w drodze tradycji przechodziły na pokolenia, a porównując te opowiadania przeszły przez pokolenia niezmienione w swej głównej treści i mogą być uważane za prawdziwe.
Nie mam pretensji, że dzieło to jest całe lub doskonałe. Nie wyzyskałem bowiem całych tomów materjału rozrzuconych po różnych archiwach, a w szczególności archiwum dyacezjalnego w Tarnowie, gdzie znajdują się akta zabrane po Benedyktynach przez biskupstwo utworzone po rozbiorach Polski dla zachodniej Galicji w Tyńcu, a przeniesione do Tarnowa po pożarze klasztoru pobenedyktyńskiego w Tyńcu w roku 1830. Mam jednak nadzieję, że może ta praca pobudzi kogoś mającego więcej zasobów intelektualnych i więcej środków po temu do napisania bardziej wyczerpującego dzieła.
Wypada nam jednak na tem miejscu podziękować p. Komisarzowi miasta Feliksowi Pukle ze szczere i ochotne zezwolenie korzystania z aktów i dokumentów znajdujących się w tutejszym archiwum. Dalej, Ferdynandowi Pachlowi za udzielenie mi cennych ustnych wspomnień oraz udzielenie mi do przeglądnięcia rękopisu pamiętnika jego ojca śp. Feliksa powstańca z roku 1863 – z pomocą którego możności ustalić nazwiska uczestników tutejszych obywateli w powstaniu r. 1863.




I.

Powstanie miasta i jego nazwa

Najstarszy widok Skawiny
Najstarszy widok Skawina>

Skawina, jako osada sięga swym bytem w czasy XI. wieku – a świadczy o tem legenda o św. Stanisławie, którego mieli mieszkańcy Skawiny zdradzić przed królem Bolesławem. Legenda podaje nawet ich nazwiska. Mieli to być „Zubry” jakieś. Kto oni byli trudno dociec. Domyślać się tylko można, że musieli być to młynarze, tak bowiem w średniowieczu nazywano młynarzy. Jeżeli zaś byli to młynarze, to młyny, które są znane w wiekach późniejszych musiały już istnieć na terenie miasta w wieku XI i w nich mieszkańcy Skawiny meli zboże Benedyktynom z Tyńca.


Legenda powiada, że „Zubry” powiadomili króla o knowaniach biskupa Stanisława z Czechami. Że biskup coś tam nie był w porządku wobec swojego króla, świadczy o tem zapisek ówczesnego dziejopisarza Galla – również księdza, który jakby we wstydzie zanotował tylko: „Król zamordował zdrajce biskupa” i nic więcej.
Jaka ta była zdrada – kronikarz zamilczał. Jednak legenda o Zubrach mówi nam, że były to knowania z Czechami, którzy wówczas opanowali w zupełności zakon Benedyktynów w Tyńcu – obsadzając go swoimi ludźmi – wobec czego zakon ten był niejako przednia placówką Czechów na ziemiach polskich.
Stanisław zaś ze Szczepanowa – jak wiadomo – był wychowankiem Benedyktynów a nawet głównym administratorem ich rozległych włości aż do czasu objęcia biskupstwa krakowskiego. Nawet spór biskupa z Piotrowiną nastręcza dużo na ten temat myśli, jakoby owo pieniactwo i zachłanność wyniósł biskup z pobytu między zakonnikami, którzy przy swej skrzętności potrafili zgromadzić w swych rękach sto wsi i cztery miasta.
Jeżeli tedy legenda o Skawinie i jej mieszkańcach pokrywa się ze śmiercią biskupa Stanisława Szczepanowskiego, jest to dowodem, że już wtedy musiało istnieć – a mieszkańcy z tytułu swych zajęć bywali nie tylko w klasztorze w Tyńcu, gdzie nie jedno podpatrywali ale również musieli utrzymywać stosunki z dworem królewskim, któremu byli w stanie udzielić wiadomości o zdradzie biskupa.

Pozostałości po dawnych osadnikach
z okolic Skawiny
Różycki, Podstawa pod kielich solnyRóżycki, noż krzemiennyRóżycki, Odłamki ceramiki


Okolica Skawiny była pokryta odwiecznym dębowym borem, w którym jako blizkim stolicy król często polował na dzika. Jeżeli się więc mieszkańcy Skawiny nie zetknęli z dworem jako młynarze, mogli z tym dworem wejść w styczność jako nagonka lub jakaś inna pomoc w łowach. Że zaś w owych czasach etykieta wiążąca dzisiejszych władców wcale nie była znaną i król całkiem swobodnie zjawiał się między swoimi podwładnymi – to też i dostęp do niego nie był wcale trudnym. Fakta te każą nam przypuszczać, że jednak w legendzie tej niecoś prawdy jest, że jednak „coś tam było”.
Z nazw dzielnic pól otaczających centrum miasta, oraz przywiązanych do nich podań – domyślamy się, że miasteczko powstało z trzech osiedli: Jagielny, Babic i Pisar – złączonych w jedną gminę aktem Kazimierza Wielkiego.
Czy przed nadaniem przez wielkiego króla praw miasteczku nazwa dzisiejsza przywiązana była do osiedla – trudno odgadnąć – zwłaszcza, że miano Skawina – znajduje się dopiero w akcie nadania miasteczku prawa niemieckiego tak zwanego prawa magdeburskiego. W akcie tym miasteczko nazwane z łacińska „Scabiensis”.
Istnieje przypuszczenie, że miasteczko otrzymało swą nazwę od ławników, którzy dożywotnio rządzili miastem tak zwanych „scabius”.
Pewien wpływ na nazwanie miasteczka dała pewnie płynąca pod osiedlem rzeczka Skawinka – co znaczy mała Skawa – niejako siostrzyca tamtej Skawy dużej. Że zaś rzeka nie otrzymała nazwy od miasteczka lecz odwrotnie – to świadczy sama nazwa rzeczki, którą którą nasi przodkowie niejako drugą Skawą mianowali.
Są to jednak tylko przypuszczenia, ponieważ żadne akta ani zapiski tego nie podają, a miano Skawina oprócz legendy o św. Stanisławie występuje nagle w akcie errekcyjnym miasta. Jeżeli zaś mamy wierzyć legendzie w takim razie musimy przyjąć, że oprócz wyżej wymienionych nazw Jagielny, Babic i Pisar już wówczas musiała istnieć czwarta osada pod nazwa Skawina do której dołączono owe trzy osady tworząc jednostkę opartą na prawie niemieckiem, które wymagało, ażeby osada była zdrową, samowystarczalną i obszernych granic.
W każdym razie, czy nazwa powstała od nazwy łacińskiej „scabius” czy też przybrała nazwę od pobliskiej rzeki Skawinki – możemy przyjąć jako pewnik, że nazwa Skawina nie pochodzi od przymiotnika „skapany”, jak to niektórzy złośliwie wywodzą. Miejsce na którym powstała pierwsza osada było z natury niedostępne. Moczary grząskie, ciągnące się na południe przez „Koniaste Doły”, a na północy łąkami i jeziorami tynieckiemi docierały do szeroko rozlanej płytkich brzegach Skawinki. Osada miała tylko dobry dostęp od wschodu przez gęsto zarośnięty dębowy bór.
Temi też względami kierował się widocznie Konrad Mazowiecki w czasie wojen sukcesyjnych o tron krakowski, że tu na nasypie sztucznym wybudował zamek obronny.
Po zawarciu pokoju zamek wraz z okolicą przeszedł w posiadanie króla Kazimierza Wielkiego. Używał go początkowo jako przystań myśliwską do czasu aż na nim osadził jedną ze swych licznych kochanek Włoszkę Babettę. Widocznie te względy, to jest obronność zamku i potem Włoszka zwróciły uwagę tego wielkiego budowniczego Polski, że w dzień wigilji Bożego Ciała roku 1364 – podniósł osiedle do godności miasta, nadaje mu herb i prawo magdeburskie. A że to nowe miasto widocznie mu było drogie to fakt, że do herbu dodaje swoją koronę.

dalej


© 2008 Krzysztof Jastrzębski (Jarzbi)
e-mail: jarzbi@wp.pl
GaduGadu 2561733 - status: gg
Powered by Skeletonz, PyEphem