Wspomnienie o Henryku Różyckim
Początek rodu Różyckich datuje się od 1768 roku kiedy z konfederatami barskimi: Pułaskim, Beniowskim i francuskim oficerem Ignacym Choisil (W innym źródle występujący pod imieniem Szuazy) przybył do Skawiny szlachcic kresowy z Wołynia Romuald Różycki (h. Poraj), wyzuty z majątku za udział w konfederacji. Po upadku konfederacji, ranny w bitwie z Moskalami, ukryty i leczony przez mieszkańców - zostaje w Skawinie i tu zakłada rodzinę. Jest to ustny przekaz, ponieważ Andrzej Różycki ojciec Henryka urodził się 29.XI.1830r. tj. 58 lat po upadku konfederacji w 1772 roku i po pierwszym rozbiorze Polski.
Henryk Jakub Różycki urodził się 5 lutego 1873 r. jako drugi z pięciu synów Andrzeja Różyckiego i Agnieszki Łukasik z Pachlów, w rodzinie mieszczańskiej, rzemieślniczej. Szkołę podstawową ukończył z dobrymi stopniami w 1885 roku. Po szkole uczy się zawodu stolarskiego. Zostaje wyzwolony przez Cech Stolarski w Skawinie w dniu 19 marca 1890 r. Pracuje jako stolarz u majstrów skawińskich. Gnany ciekawością świata wybiera się ze swoim bratem Józefem pieszo do Wiednia. Pracują po drodze aby zarobić na żywność i koszta podróży. Po powrocie przenosi się do Suchej, do starszego brata Franciszka - pracownika kolejowego. Mając dużo wolnego czasu odwiedza bibliotekę zamku suskiego gdzie wertuję stare druki i wiele wartościowych książek w bogatym zbiorze biblioteki. Udziela się także społecznie i zostaje współzałożycielem tamtejszego "Sokoła" w 1905 roku.
W 1899 roku dostaje prace na kolei. Korzystając z olbrzymich zbiorów biblioteki w suskim zamku zaczyna pisać książkę pt. "Umarła Babka w Skawinie" opartą na starej skawińskiej legendzie i przyśpiewce Skawiniaków: Umarła Babka w Skawinie... oj szkoda było niebogi...
Zdając co pewien czas egzaminy zawodowe na kolei dochodzi do stopnia nadzorcy stacji. W roku 1908 żeni się z Józefą Kazimierą urodzoną 11.III.1888 r. w Krakowie, zamieszkałą w Suchej córką Andrzeja Szajny i Julii Ostrowskiej. W roku 1909 zostaje przeniesiony do stacji Hucisko, w dwa lata później pracuje w Wielkich Drogach jako nadzorca stacji. Tam, kończy pisać swoja pierwsza książkę "Umarła Babka w Skawinie". Stara się ją wydać drukiem. Udaje się to w roku 1911 w Drukarni "Prawdy" p.z. Józefa Jondry w Krakowie. Ze względu na wysokie koszty nakład jest nieduży.
W 1912 zostaje przeniesiony do Skawiny jako nadzorca stacji, lecz już rok później przechodzi na emeryturę. Zaczyna budować nowy dom na miejscu starego domu rodzinnego. Dom drewniany, ponieważ w tym czasie drewno było najdostępniejszym i najtańszym materiałem budowlanym. Przy domu zakłada ogród i kilka uli z pszczołami. Pewnego dnia jedzie do Płaszowa z zamiarem kupna kafli do pieca. Nie kupuje ich ale za to przywozi furę książek. Jest szczęśliwy bo o tej pory ma swoja bibliotekę. Książki są cenne: literatura słowiańska, Pamiętniki Paska, Iliada Homera i inne. Radość nie trwała długo - wkrótce wybuchła I Wojna Światowa.
W 1914 zostaje powołany przez wojsko do służby kolejowej jako tzw. "pospolitak" - wojskowy pracownik kolejowy. I tak w okresie od 1914 do 1917 stacjonuje w Wielkich Drogach, Brzeźnicy, Spytkowicach, a następnie jako policjant kolejowy w Krakowie i do roku 1917 we Lwowie. Z tego okresu zachowała się korespondencja pomiędzy nim a jego żoną, z której dowiaduje się o zniszczeniu przez wojsko dużej ilości książek i uli z pszczołami.
17 kwietnia 1917 r. zgłosił się w Skawinie w urzędzie gminnym do kontroli ewidencji zwolnionych z samoobrony kolejowej zarządzeniem reskrypcyjnym. Zachował się oryginalny dokument z podpisem ówczesnego naczelnika gminy Ludwikowskiego. Wypadki związane z odzyskaniem niepodległości Polski w 1918 r. rzucają go w nurt wydarzeń. Organizuje w Skawinie milicję obywatelską i zostaje jej komendantem. Zachowała się lista członków z tekstem przysięgi i podpisami pięćdziesięciu trzech członków oraz harmonogram zajęć. Będąc jakiś czas sekretarzem w magistracie, ma dostęp do archiwum miejskiego. Korzystając z tego, pisze nową książkę pt. "Konfederaci Barscy w Skawinie". Powiększająca się rodzina zmusza go założenia małego gospodarstwa rolnego, dlatego skupuje, a także dzierżawi trochę ziemi. Od 1924 do 1929 roku pisze trzy książki pt. "Smok", "Krak", "Wanda" oparte na legendach wawelskich. Następnie powstaje "Monografia Skawiny".
W międzyczasie pracuje przy budowie mostów kolejowych, a po wybuchu prochowni w Witkowicach przy jej odbudowie. W 1930 r. pisze powieść na tle historycznym z czasów Kazimierza Jagiellończyka pt. "Mincarz Włodkowej", gdzie akcja toczy się na terenie Skawiny i Barwałdu. W 1933 powstaje nowelka "Renegat". Książkę "Umarła Babka w Skawinie" przerabia na sztukę teatralną, którą wystawia kółko dramatyczne przy "Sokole", prowadzone przez emerytowanego kolejarza Stefana Lisowskiego. Wcześniej, bo jeszcze 1928 r wybrany zostaje na zebraniu Sokoła technicznym kierownikiem kółka dramatycznego. Od 1934 r. pisze książkę pt. "Zubry". Jest to powieść na tle ruchu husyckiego. Przedstawia historię starej skawińskiej rodziny z której pochodzi opat tyniecki Maciej Skawinka. Następnie zaczyna powieść o wydarzeniach powstania styczniowego z 1863 r. (Rok 1863 w Skawinie) i jego skawińskich uczestnikach. Niestety, z powodu ciężkiej choroby nerek powieści nie kończy. Wyjeżdża na leczenie do Truskawca gdzie spotyka długoletniego katechetę księdza Czekaja o czym wspomina w listach do żony. Tylko usunięcie jednej nerki zahamowałoby chorobę - ale gdy po długich wahaniach wyraża zgodę, jest już za późno. Umiera 16 lipca 1938r. mając 65 lat.
Był człowiekiem obdarzonym wieloma talentami. Był stolarzem, szewcem, a nawet lutnikiem - zrobił kilka skrzypiec i gitar. Był dobrym ojcem i mężem, a przede wszystkim ukochał swoje miasto Skawinę, dla której poświęcił całą swoją wiedzę. Niestety, ciężkie międzywojenne czasy nie pozwoliły mu na wydanie książek, które oprócz trzech, pisane były na tle dziejów Skawiny. W roku 1958 roku próbowano wydać twórczość Henryka Różyckiego w wydawnictwie "Czytelnik". Niestety książki nie były "na czasie", ani o ostatniej wojnie, ani o Leninie, ani o komunizmie - wiec nie na czasie. I taka z wydawnictwa przyszła odpowiedź - "Nie na czasie".
Wspomnienia o Henryku Różyckim pochodzą od jego córki Janiny Kaczmarczyk (inf. TPS).

